Nowości
tanie artykuły dziecięce |Fiat 126p |fotografia ślubna śląskNiebawem weszliśmy w piękne
„Niebawem weszliśmy w piękne podkarpackie lasy nadleśnictwa Obliski. Noc była chłodna. Płuca pracowały sprawnie w rześkim, czystym powietrzu. Księżyc powoli wzbijał się ku górze, aż wypłynął ponad korony drzew. Szliśmy gęsiego to na dół, to do góry, raz wśród niebotycznych jodeł, kiedy indziej gąszczami młodników świerkowych, to znów poprzez głuche uroczyska, gdzie odwieczne buki, jawory i jodły zasłaniały niebo, a na dole ciemności gęstniały w noc nieprzebitą i pełną tajemnic. Miejscami promienie księżyca przedzierały się aż do spodu, srebrząc jaskrawą poświatą zamglone łączki, zagubione wśród czarnej puszczy, na których oko zdawało się dostrzegać zwiewne korowody pląsających krasnoludków. Po dłuższym marszu zatrzymaliśmy się na krótki odpoczynek na obszernej leśnej polanie. Stąd obaj leśniczowie zawrócili z powrotem do Doliny. Z sercem pełnym wdzięczności żegnałem się z zacnym panem M. Nasza czwórka ruszyła niezwłocznie w dalszą drogę.
Około godziny drugiej w nocy stanęliśmy na zboczu wyniosłego wzgórza, na skraju lasów obliskich. Przed nami w dole leżała obszerna kotlina, zalana potokami księżycowego blasku. Gdzieś daleko w prawo dostrzec można było ognie miasteczka Wygoda. Po szosie wyszkowskiej pełzały liczne smugi reflektorów; to czołgi i samochody sowieckie płynęły nieprzerwaną strugą. Ich głuche dudnienie dochodziło wyraźnie wśród ciszy nocnej do naszych uszu. W kotlinie przed nami dostrzec można było zarysy kilku dużych wsi. Zorientowawszy mapę, odczytaliśmy ich nazwy Iłownia, Lolin, Maksymówka, Wełdzirz. Zaraz za kotliną wyrastał w górę masyw Karpat. Lesiste regle piętrzyły się jeden nad drugim, przechodząc stopniowo w wysokie pasmo Arszyc. Na najwyższych nagich szczytach srebrzyły się śniegi.“(1)
odszkodowania |lampy ogrodowe |kotły